Hola a todos :) Wybaczcie ! Rozdział miał być wczoraj, ale nie dałam rady go wstawić :(( Wybaczcie :** Ogólnie rozdział mi się nie podoba, ale sami oceńcie. Nie będę nic już pisała na koniec, więc miłego czytania i komentowania :) Hasta luego amigos :))
---------------------------------------------------------------------------
*Perspektywa Carloty
Gdy Martin pokazał mi cały dom, zaprowadził mnie do mojego pokoju.
- Oto Twój pokój - powiedział Martin wprowadzając mnie do pokoju.
- Jej, cudownie tutaj. Śliczny pokój - odparłam.
Ten pokój na prawdę był piękny. Ściany miały kolor jasnego różu. Firanki na oknach różowo-białe. Najcudowniejsze jednak było łóżko, które miało być tylko moje.
- Też tak sądzę.
- Dziękuję Ci bardzo, że zechciałeś oprowadzić mnie po Waszym pięknym domu.
- Cała przyjemność po mojej stronie. A teraz chcesz iść obejrzeć ogród ?
- Nie chciałabym Ci wejść na głowę ...
- Nie wchodzisz mi na głowę, a poza tym moi rodzice mieliby mi za złe, że nie zaprowadziłem Cię tam, gdzie obiecałem....
Po tych słowach od razu zorientowałam się, że Martinowi nie chodzi o mnie, lecz o rodziców. Chciał po prostu wykonać polecenia mu przydzielone i na tym koniec. Właściwie to co ja sobie myślałam ? Że wyzna mi miłość, a ja mu się rzucę w ramiona ? Trochę się pośpieszyłam tym bardziej, że on czuje do mnie nie chęć.
- No dobrze. Nie będziemy robić przykrości Twoim rodzicom. Możemy iść teraz ? Będziemy mieli to przynajmniej z głowy. Potem nie musimy wchodzić sobie w drogę ...
- Tak... tak oczywiście. Chodźmy teraz.
Otworzył mi drzwi wyjściowe. Wyszłam a on za mną. Skierowaliśmy się do ogrodu. Gdy szliśmy tam, z daleka widzieliśmy jak Soledad razem z Marcosem wyjeżdżali na wycieczkę konną.
- Nie wydaje Ci się, że między nimi jest jakaś chemia ? - zapytał mnie nagle Martin.
- Czy ja wiem ? Znają się dopiero kilka godzin, a Ty już mówisz o chemii - Chociaż między nami też jest chemia - pomyślałam.
- No może rzeczywiście się zagalopowałem.
- Tak, chyba tak... - odparłam niepewnie.
Po chwili milczenia zatrzymaliśmy się przed drzwiczkami do ogrodu.
- A więc oto nasz ogród.... Nazywany rajem - powiedział w końcu i otworzył drzwi.
Weszłam tam i rzeczywiście zobaczyłam raj.
- Dios mio ! Esto es maravilloso !
- Wiem, nina.
- Możemy iść dalej ? - zapytał niepewnie.
- Oczywiście. Chodźmy
Przeszliśmy pare metrów, a ja cały czas podziwiałam to wszystko. Nagle Martin znienacka spojrzał na mnie czule, co mnie trochę skrępowało, ale i ja poczułam, że zaczynam się patrzeć na niego inaczej niż na chociażby Marcos'a. Martin zbliżył się do mnie. Jednym ruchem złapał mnie i przyciągnął do siebie. Patrzył na mnie tymi czekoladowymi oczami, a ja na niego działałam jak lepka na muchy. Zbliżał swoje wargi do moich, a ja swoje do jego warg, gdy nagle ktoś krząknął. Jak na wznak odskoczyliśmy od siebie. Przed nami, na wózku siedział dziadek.
- Przepraszam, nie chciałem wam przeszkadzać - zaśmiał się lekko nie tylko z tego, że zobaczył nas w takiej sytuacji, lecz dlatego, że oboje staliśmy jak zamurowani i żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. - Wiem. Nie wiecie co powiedzieć i oczywiście nie musicie.
Chciałam coś powiedzieć, ale on mnie wyprzedził.
- Spokojnie ... Nie powiem nikomu - uśmiechnął się miło i wyszedł, zamykając drzwi.
Oboje staliśmy jak wryci. Nie wiedzieliśmy co powiedzieć, więc ja zdobyłam się na to i jako pierwszy wystąpiłam.
- Posłuchaj... to co tu przed chwilą się działo to po prostu chwila słabości ... zapomnienia .... Najlepiej będzie jak oboje o tym zapomnimy - przeczyłam sama sobie - Zgoda ?
- Tak, tak masz rację. To tylko chwila słabości .... Zapomnimy szybko - i puścił do mnie oczko.
Ja tylko uśmiechnęłam się beznamiętnie i wyszłam. On musiał tam zostać, ponieważ nie czułam nikogo obecności za sobą. Wbiegłam czym prędzej po schodach do pokoju i zamknęłam się. Nie wychodziłam już do czasu kolacji ....
*Perspektywa Martina
To co przeżyłem przed godziną, w ogrodzie, razem z Carlotą, było czymś .... czymś wspaniałym, ale także niebezpiecznym. Nie mogłem sobie pozwolić na jakieś uczucia w stosunku do tej dziewczyny ! Przecież ona jest ode mnie młodsza o 10 lat. Na Boga ! To jeszcze dziecko ! Ale kiedy tak staliśmy w ogrodzie, miałem wielką ochotę pocałować ją tak czule, że zapamiętałaby ten pocałunek jak swój pierwszy, przytulić ją tak mocno, aby nikt mi jej nie zabrał, żeby sama nie mogła uciec ode mnie ! No, ale przecież nie mogę ! Z resztą ona nic do mnie nie czuje. Tym bardziej, że jestem dla niej za stary. Chociaż z drugiej strony przybliżała się do mnie tak samo jak ja do niej. Gdyby nie dziadek...Niestety przeszłości zmienić nie można ... Poza tym ona chce o tym zapomnieć ... Jestem dla niej odrażający i nie chce tego pamiętać. Dlatego i ja powinienem trzymać ją na dystans...
Moje rozmyślenia przerwało nagłe pukanie do drzwi mojej sypialni.
- i Pasa, pasa !
Gdy drzwi się otworzyły, zobaczyłem u ich progu swoją mamę.
- Hijo, podemos hablar ?
- Si, si. Pasa. Sientate madre.
- Gracias. Chodzi o Carlotę ....
Serce mi zamarło. Nie wiem z jakie powodu, ale czułem miły uścisk w brzuchu. Jednak nie dał po sobie niczego poznać.
- Słucham ...
- Tak więc .... chodzi o to, że Carlota siedzi w pokoju i nie wychodziła wogóle od momentu kiedy wróciała z ogrodu, w którym byłeś z nią, Ty.
- Przepraszam Cię mamo, ale to nie ma nic do rzeczy.
- Ale ...
- Nie ma ale !
- No tak, przepraszam ... masz rację to nie ma nic do rzeczy. Ja już pójdę. Miłego popołudnia. Do widzenia.
- Do widzenia.
I wyszła .....
Zdenerwowała mnie ta cala sytuacja, dlatego też poszedłem wziąć zimny prysznic, aby te emocje ze mnie zeszły. Powinno poprawić mi to samopoczucie. Wziąłem bokserki i skarpetki po czym skierowałem się do łazienki.
aaahhhh to w ogrodzie *_____* szkoda że nic się nie działo... ;D czekam na rozdział następny!!!!!!!!! <3
OdpowiedzUsuńhahaha komentarz napisany na historii :D czekaj czekaj ;*
Usuńhahaha szybko sie tu sprawy dzieja;d ciekawe czy ci na koniach tez cos teges ahaha;d i co on tak krzyczy na mame? no co? czekam na nexta;d hahaha:) eni
OdpowiedzUsuńhahaha czubek :D
UsuńCiekawe rzeczy się zaczynają dziać. :D Szkoda tylko, że tak naprawdę do niczego nie doszło, ale sądzę, że to tylko kwestia czasu
OdpowiedzUsuńzobaczy się "w praniu" ;p
Usuńzapraszam na 2 na http://this-is-my-life-and-my-game.blogspot.com/...Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń